W tym roku nie popisałam się zbytnio twórczością. Zrobiłam niewiele rzeczy. Głównie są to jajka styropianowe otoczone tkaniną.
Pokazuję duże i małe ubrane w dzianinę. Nakleiłam na nie kształty z filcu.
Tu kilka w tkaninie.
A tu zajączki na trawie sizalowej w otoczeniu kolorowych jajek. Podstawką są skorupki styropianowe, które ozdobiłam techniką decoupage.
Tak, to jest motyw, który już tu był. Ale jest tak uroczy i świetnie mi się z nim pracuje, że zrobiłam znów bombki z nim.
Tradycyjnie postarałam się aby znalazły się w ciekawym pudełku.
Udało mi się w "ciuchu" dostać torebkę z twardymi ściankami. Uwielbiam takie. Zdjęłam z niej materiał. Zabezpieczyłam elementy metalowe taśmą ochronną. I rozpoczął się proces zdobienia. Wybrałam makowe pole, okleiłam brzegi ozdobną taśmą.
Zaczęło się od misia. Cudny pluszak. Przygarnęłam. Później ujrzałam w "szmatach", to jest moje miejsce cudów, pozytywkę. Podstawka jest taka, jaką widać na zdjęciu. Na niej była plastikowa kula z wodą. W środku jakieś zdjęcie. Trochę stresu, ostry nóż i kuli nie było. Umieściłam zamiast niej misia. Jest przytwierdzony na stałe.
Doszyłam słonika lubię ten wykrój.
Dokupiłam pudełko i powstał komplet dla dziewczynki.
Kupiłam kiedyś w "ciuchu" figurkę kota zrobioną z papier mache. Była oklejona czymś w rodzaju ceraty w kwiaty. Zdarłam te wątpliwą ozdobę. Postanowiłam wykorzystać długi ogon kota. I zrobić z figurki podstawkę pod telefon. Zrobiłam dziurę w grzbiecie. Namalowałam cechy kocie. Polakierowałam. Dziurę na telefon wykleiłam filcem.
Cóż ja jak zwykle z poślizgiem.
Tę bombkę zaczęłam robić na Boże Narodzenie 2017. Ale nie zdążyłam. W 2018 też nie powstała. Ogarnęłam ją dopiero w styczniu 2019. Cóż lepiej późno niż wcale.
Skrzaty tańczą wokół rozświetlonej choinki.
Włącznik światła jest ukryty w stroiku na górze bombki.